Sponsor główny festiwalu
logo_Emily
logo_tem

 

KOPYŚĆ 1979 - 2009


           To już 30 lat !!! Historia festiwalu sięga roku 1979. Ale zanim zaczęła się pierwsza Kopyść, trzeba było stworzyć ducha dla jej wieloletnich sukcesów. Wiele lat wcześniej, w 1974 roku Największy Komandor AYC Wojtek Sobaniec przywiózł z wybrzeża szpulowe taśmy magnetofonowe z nagraniami morskich shantymenów, między innymi Andrzeja Mendrygała. Od tego zaczęła się idea śpiewania szant w Akademickim Yacht Clubie. Przybywało gardeł i fanów piosenki żeglarskiej i jesienią 1978 roku Bogdan Kula, ówczesny Komandor rzucił pomysł organizacji Przeglądu Piosenki Żeglarskiej. Komisarzem I Przeglądu został Sławek Kasner. On jest autorem nazwy "KOPYŚĆ". Wg Sławka jest to regionalna nazwa takiej drewnianej łyżki do mieszania w garach (w zdrobnieniu jest to „kopystka”).
          Machina ruszyła, KOPYŚĆ stała się faktem, pierwsza odbyła się w dniach 7 ÷ 8 kwietnia 1979 roku w klubie "Co Nie Co". Organizatorzy z Akademickiego Yacht Clubu zapowiedzieli wówczas przede wszystkim wspólną zabawę uczestników przeglądu: „aby duzi i mali mogli bawić się w takt żeglarskiej piosenki”. I tak jest do dzisiaj.
          Grand Prix zdobył harcerski zespół z "Błękitnej Dziewiątki" z liderem Waldkiem Mieczkowskim - tegorocznym jubilatem.
          W 1980 roku Michał Bondyra rozkopyścił festiwal na trzy dni wystaw, prelekcji, projekcji filmów, koncertów. Największa uwaga skupiła się na zmaganiach konkursowych. W klubie "U Michała" prym wodził zespół "Refpatent", którego liderem był Jerzy Rogacki.
          Trzeci festiwal w 1981 roku odbył się pod hasłem "śpiewać każdy może", znów w "Co Nie Co". Wtedy powstał symbol przeglądu - pływająca pod żaglem gitara. Pierwsze przeglądy były to śpiewane spotkania pod rozpiętymi żaglami dla tych, którzy nie mogli pogodzić się z faktem, że sezon jeszcze się nie zaczął. Śpiewano wspólnie, a wykonawcy od publiczności różnili się tym, że stali na scenie, podczas gdy reszta tłoczyła się głębiej.
          Nastały później trudne czasy stanu wojennego, zakaz zgromadzeń zmusił organizatorów do przeniesienia imprezy do lasów augustowskich i tam odbywały się "Kopyście" nienumerowane. Stąd obecnie rocznica 30-ta, a KOPYŚĆ 25-ta.
Jesienią 1987 roku Michał Bondyra wyciągnął z podziemia i "reanimował" IV Kopyść w "Gwincie". Zwycięzcami byli "Odbijacze" (dzisiejszy zespół "The Bumpers").
          V KOPYŚĆ odbyła się wiosną 1989 w klubie ACK. Dużą furorę zrobiła grupa "Czterech z pancernika bez psa Szarika" - której liderem był Mariusz Siemion - ze względu na dość osobliwą harmonię głosową. Wygrał zespół "Szantasz".
          W 1990 roku Michał Bondyra w organizowanie imprezy "wrobił" Dankę Nowicką. Po raz pierwszy też pojawił się telefon Eli Mińko. Grand Prix przyznano "Odbijaczom".
          "Kopyść '91" Komisarz festiwalu Mariusz Czarnecki "kupił" na przystanku "10-tki" przy ul. Wołodyjowskiego. W swoim nawiedzonym zapędzie powrócił do formy dwudniowej. Koncerty odbywały się w Sali Kina FORUM. Triumfował zespół "The Pioruners".
          "Kopyść '92" odbyła się w Hali Włókniarza. Zwalony maszt katamaranu nie spowodował wielu szkód, a samochód dobrej zachodniej marki wzbudzał tylko niewielkie kontrowersje co do gaży gwiazd. Zwycięzcami byli "The Bumpers" oraz "Jabłko Topu Flagsztoka" - każdy w swoim stylu.
          Rok 1993 to powrót do sali kina FORUM, gdzie "zagnieździliśmy" się na stałe. Grand Prix zdobyła "Szeklówka".
          W roku 1998 gościem festiwalu był kapitan Roman Paszke, który po wygraniu regat Admiral's Cup przybył na Kopyść ze zdobytym złotym pucharem. W konkursie górę wzięły męskie głosy a'capella. "Wielkie Wiosło" zabrali chłopcy z "Klangu". Mimo wielkich trudności organizacyjnych i finansowych po raz pierwszy organizatorzy odważnie stwierdzili "spotykamy się za rok".
          Wielka w tym zasługa Eli Mińko, która w 1999 roku wzięła ster Kopyści w swoje ręce, a właściwie na "swoją głowę". Od XV Festiwalu dzielnie trwa na mostku Dyrektora, wraz z Kopyścią przeciwstawiając się burzom i przeciwnym wiatrom, podbija (Kopyść) serca kolejnych fanów piosenki żeglarskiej. Pomysłem Eli jest zapraszanie "gości specjalnych" Festiwali. Na XV jubileuszowej Kopyści spotkaliśmy "starych wilków" z pierwszego przeglądu: Wojtka Sobańca, Bogdana Kulę, Sławka Kasnera. Czterdzieste urodziny Walka Mieczkowskiego, po powrocie z rejsu wokół Hornu, świętowali wszyscy uczestnicy Festiwalu.
          Na „Kopyści’2000” jubileusz 10-lecia zespołu świętowaliśmy z "The Pioruners". Specjalnym koncertem uczcił swoje 15-lecie zespół "Cztery Refy”.
Na XVII Festiwalu wszyscy wyczekiwali kończącego regaty "The Race 2000" na „Warcie – Polpharmie”, kapitana Romana Paszke. Jednak z powodu awarii jachtu na Atlantyku, spotkanie z nim na tym festiwalu nie odbyło się. W konkursie debiutowały dwa białostockie zespoły "The Coofels" i "Capsize". Grand Prix, przy wielkim aplauzie widzów, zdobyli radośni "Banana Boat".
          W 2002 roku spotkaliśmy się na wspominkach z Regat "The Race 2000" z kapitanem Romanem Paszke. Na "Kopyści’2003" świętowaliśmy 20-lecie "Ryczących Dwudziestek". Zespół "Banana Boat", z gratulacjami dla RO20'S, przyleciał do Białegostoku samolotem.
          W roku 2004 obchodziliśmy benefis Waldka Mieczkowskiego. Na dedykowanym mu koncercie zaśpiewało wiele gwiazd polskiej sceny szantowej.
Już od kilku lat tradycją "Kopyści" stały się koncerty jubileuszowe. W 2005 r. uroczyście obchodziliśmy jubileusz zespołu "Cztery Refy". W 2006 roku "padło" na "EKT-Gdynia", obchodzące dopiero pierwsze, miejmy nadzieję, że nie ostatnie, dwudziestolecie swoich występów. W 2007 roku świętowaliśmy urodziny Andrzeja Koryckiego i Ryśka Muzaja oraz imieniny Marka Szurawskiego i Jurka Porębskiego. Wojtek Dudziński i Janusz Olszówka napisali, że „ … każdej wiosny, kiedy wszystko dokoła budzi się do życia przyjeżdżamy do Białegostoku na jeden z naszych ulubionych festiwali o niepowtarzalnej atmosferze – „Kopyść” ”. W 2008 roku spotkaliśmy się na Jubileuszowym koncercie 25-lecia zespołu „Ryczące Dwudziestki”.
          Festiwal „KOPYŚĆ’2009” był wyjątkowy z racji przypadających jubileuszy. Odbyła się 25-ta edycja Festiwalu. Jednocześnie w roku 2009 obchodziliśmy 30-lecie tej białostockiej imprezy. Jednocześnie Waldek Mieczkowski przyjmował gratulacje w 30-tą rocznicę swojego debiutu estradowego i 50 rocznicę urodzin.
          Przez wiele lat zarówno wykonawcy, jak i publiczność kolejnych przeglądów bawili się razem i to bardzo dobrze. Fama o tym "poszła w Polskę" i Kopyść znana jest dzisiaj wśród bywalców krajowych festiwali ze swej żywiołowej żeglarskiej atmosfery. Jak napisał Marek Szurawski: „Podobnych imprez jest w Polsce dużo, ale szantowy "genius loci" mieszka z pewnością w Białymstoku”. Być może jest tak dlatego, że organizatorzy przybyłych na Festiwal traktują jak przyjaciół, witając ich zawsze uśmiechem. Troszczą się o wygodę słuchaczy i wykonawców, oryginalność programu i dobrą zabawę wszystkich, wkładając w imprezę całe serce.

O Festiwalu „KOPYŚĆ” w jego 30-letniej historii napisali m. in.:

Po prostu „Kopyść”.
Suma rzeczy małych czyni rzecz wielką.
Marek Szurawski 2002

Przy tak dobrym kapitanowaniu „KOPYŚĆ” mimo raf, zdradzieckich prądów i przeciwnych wiatrów dopłynie do jubileuszu setnego festiwalu.
Wiesław Kaczmarek, sternik jachtowy, 1997

Kochającym swobodę żeglarstwa ludziom piosenka żeglarska pozwala pełniej przeżywać doznania płynące z bliskiego kontaktu z wiatrem i wodą. Słowa i muzyka pieśni żeglarskich przybliżają to, co Piękne, z czym spotyka się każdy, kto żegluje po Małej lub Wielkiej Wodzie.
Ryszard Mińko 1994

Na Pyskoci w Kobiałtysie też kochają morze…
I oby im tak zostało!
Awim Sekurralis (Marek Szurawski) 1997

Popłyńmy wszyscy razem, z radością, z przyjaźnią, tą symboliczną łychą na morza i oceany, tam gdzie dotychczas żeglowaliśmy tylko w snach.
Mariusz Czarnecki 1994

„Szantowy duch” nie lubi estradowej sztampy, ceni zmiany nastroju, luz, więź ze słuchaczami, wspólnotę śpiewu, mówiąc najprościej – serce. To wszystko, a zwłaszcza serce widać, słychać i czuć na Kopyści. To naprawdę świetne i jedyne w swoim rodzaju spotkanie szantowe, na które się czeka, a potem długo wspomina. Szantowy „geniusz loci” mieszka z pewnością w Białymstoku.
Marek Szurawski 1998

Jeśli się chce i potrafi coś dobrze zrobić, to przecież żadna sztuka.
Jurek Rogacki 2005

…z kraju nad Wisłą, wspartym o Bałtyk, leci we Wszechświat polski zaśpiew o morzu. Właśnie w Polsce mamy do czynienia z tym swoistym fenomenem „marynistycznym” jakim jest „polski ruch szantowy’.
A jak się to wszystko kręci i jak się w tym mieści nasza Kopyść”?
Otóż kręci się tylko dzięki trzem rzeczom: sercu, sercu i jeszcze raz sercu. Sercu widzów i wykonawców, ale przede wszystkim sercom nielicznego grona Organizatorów.
To serce bije na „Kopyści” od lat.
Marek Szurawski 2001

Puściły kry, zeszły lody, zakwitły pierwsze kwiaty. To doskonały czas na miłość. Białostocka Kopyść zaprasza wszystkich miłośników szant i piosenki żeglarskiej.
Wojciech Dudziński – Sęp 2003

Kopyść pamięta się dzięki drobiazgom, rzeczom małym, ale to przecież one dają w sumie rzecz wielką. W tym roku szukajcie „rumu na czarnych porzeczkach” – specjalność organizatorów i „radość zaplecza”. Mała rzecz, a cieszy!
Marek Szurawski 1998

Zawsze jest tu gościnnie, ciepło i przyjaźnie. Cieszę się, że mogę tu przyjeżdżać i spotykać przyjaciół. Cieszę się, że mogę śpiewać na „Kopyści”. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze i tego Wam i sobie życzę!
Waldek Mieczkowski 2004

… każdej wiosny, kiedy wszystko dokoła budzi się do życia przyjeżdżamy do Białegostoku na jeden z naszych ulubionych festiwali o niepowtarzalnej atmosferze – „Kopyść”.
Wojtek Dudziński i Janusz Olszówka 2008

 

Kocham KOPYŚĆ.

Kocham KOPYŚĆ miłością dojrzałą. Miłością, która rozwijała się wraz z upływem lat, nabierała wyraźnych odcieni, aspektów i nowych znaczeń.
Kocham KOPYŚĆ miłością mądrą, która wymaga, ale i w której się oddaję.
Kocham KOPYŚĆ z troską o jej przyszłość, rozwój i dobro.
Dlaczego?
Bo wraz z nią i dzięki niej wzrastam rozwijając moją wrażliwość na muzykę, ludzi.
Bo dzięki niej mam możliwość poznania jak może smakować występ na scenie w jedynych, niepowtarzalnych, kopyściowych warunkach i atmosferze.
Bo dzięki niej poznałem niezwykłych, wspaniałych, serdecznych ludzi, przy których mogę poczuć się jak we własnej Rodzinie. Ogrzać się ciepłem ich serc.
Bo co roku wracam do Białegostoku jak do własnego domu, w którym czekają na mnie otwarte ramiona.
Bo dzięki niej podtrzymuję wiarę w ludzką życzliwość, bezinteresowność i realny wymiar miłości bliźniego.
Patetyczne?
Tak. Dla tych, którzy nie przeżyli tego, co ja na KOPYŚCIACH – może się to, co piszę wydać patetyczne.
A ja piszę o faktach. I o moich uczuciach związanych z tymi faktami.
Grałem już na niejednej scenie, z niejednego festiwalowego pieca jadłem chleb. Ale ten pieczony na KOPYŚCI smakuje mi wyjątkowo.
Dziękuję Elu, Danko, Beato, Rysiu, Komandorze, Tomku, Mariuszu i Wy wszyscy, których imion nie pamiętam, dziękuję Wam za to, że mam ten zaszczyt, przywilej i to szczęście zaliczać się do grona Waszych znajomych, za to, że mogę jak co roku zagrać i zaśpiewać dla Was i dla kopyściowej Publiczności.
Dziękuję również za to, że premierę mojej pierwszej autorskiej płyty mogę zorganizować właśnie u Was. Nie znajduję lepszej czasoprzestrzeni.

Podczas KOPYŚCI widzę, słyszę i czuję jak nabierają realnego wymiaru piękne życzenia:

„Pracuj tak jakbyś nie potrzebował pieniędzy.
Kochaj tak jakby nikt nigdy ciebie nie zranił.
Tańcz jakby nikt na ciebie nie patrzył.
Śpiewaj jakby nikt cię nie słuchał.
Żyj jakby był raj na ziemi”.

Witajcie na XXV KOPYŚCI w Białymstoku.
Niech te wspaniałości będą również i Waszym udziałem.

Grzegorz Tyszkiewicz

Okładka folderu 2009     Folder 2009

Okładka folderu 2010     Folder 2010